piątek, 26 sierpnia 2016

Stadiony w grupie Legii w Lidze Mistrzów

Wczoraj Legia Warszawa poznała grupowych rywali w Lidze Mistrzów. Warszawiacy będą gościć ciekawe zespoły ale także czekają nas interesujące wyjazdy. Również z turystycznego punktu widzenia.

Legia rozegra swoje mecze na jednych z największych stadionach w Europie. Pierwszy wyjazd będzie 27 września na Estadio Jose Alvalade XXI w Lizbonie. Stadion Sportingu Lizbona to trzeci największy stadion w Portugalii. Może pomieścić 50 tys. widzów. Zbudowany z myślą o EURO 2004. W ubiegłym sezonie obiekt ten mógł się pochwalić największą frekwencją w lidze. Nas natomiast najbardziej interesuje zwiedzanie tego obiektu.

Tour stadium odbywa się codziennie z wyłączeniem dni meczowych. Koszt takiej wycieczki to 8 € dla osoby dorosłych i 3,5€ dla dzieci. Wycieczki trwają około godziny. Możemy obejrzeć szatnie zawodników, loże VIP, salę konferencyjną, lożę prezydencką i promenadę stadionu. Oprócz tego możemy odwiedzić muzeum klubowe. Dla dzieci bilety kosztują 2€ (członkowie klubu), 5€ dla reszty. 4 € dla dorosłych (członkowie klubu), 8€ dla reszty. W pakiecie muzeum + Tour to koszt dla dzieci 6€, dla dorosłych 10€.

stadiony.net

18 października Wojskowi wybiorą się do Madrytu na mecz z Realem.  U nas na blogu można było przeczytać. recenzję wycieczki właśnie z Santiago Bernabeu. Recenzja do przeczytania tutaj.

stadiony.net


Ostatni wyjazd to Dortmund i Signal Iduna Park. Z powodu wymogów jakie nakłada UEFA trzeba będzie usunąć miejsca stojące przez co pojemność zmniejszy się do 65 tys. Stadion Borussi Dortmund jest nazywany najgorętszym w całej Bundeslidze. Zawsze na cały sezon jest wykupione ponad 80 tys. karnetów. Obiekt można oczywiście zwiedzić od kuchni. Zresztą jak większość w Niemczech.

Wizyty możliwe codziennie jednak w określone godziny, które trzeba na bieżąco sprawdzać. Do zwiedzania szatnie, mix- zona,  tunel zawodników, strefa VIP, strefa zawodników, strefa mediów, muzeum klubowe z salą trofeów, stadionowa komenda policji. Zwiedzanie tylko z przewodnikiem. Wycieczka trwa ok. 75 min. Zwiedzanie tylko w grupach 40 os. Cena ok. 10€

stadiony.net





Geograficzny rozkład wyjazdów Legii





wtorek, 16 sierpnia 2016

Wywiad z twórcami portalu Stadiony.net



 Z wielką przyjemnością zapraszam na wywiad z Grzegorzem Kaliciakiem i Michałem Karasiem czyli założycielem i redaktorem naczelnym portalu STADIONY.NET. Największej i najbardziej opiniotwórczej strony internetowej o stadionach piłkarskich na świecie. Dowiecie się jak, dlaczego i kiedy powstał ów portal. Okazja szczególna bo portal właśnie kończy 15 rok działalności.

 Skąd w ogóle pomysł na stronę o takiej tematyce?

Grzegorz: 15 lat temu, jako nastolatek zafascynowany technologiami webowymi i jednocześnie fan piłki nożnej, szukałem tematu na własny serwis, który byłby czymś więcej niż popularną wtedy stroną domową. W zasadzie Stadiony.net wywodzą się właśnie z działu o stadionach na takiej stronie, gdzie pobieżnie opisałem bodajże 8 stadionów, które wtedy wywarły na mnie największe wrażenie. Stąd wybór samodzielnego serwisu był raczej oczywisty.Nie bez znaczenia był też fakt, że w tamtym czasie bardzo popularne były serwisy Stadiony.com (serwis o polskich stadionach) oraz EuroStadiums.com (prowadzony przez dwóch Polaków z Gdańska serwis o stadionach z całego świata). Tutaj należą się podziękowania dla obu tych ekip, gdyż bez ich pomocy rozwój Stadiony.net (wtedy Stadiony.prv.pl ;)) nie byłby tak dynamiczny.

Jakie były początki funkcjonowania portalu?

G: Na początku były to statyczne strony HTML aktualizowane ręcznie. Zdjęcia pozyskiwałem - za zgodą ich autorów - z ww. serwisów oraz na własną rękę starałem się dotrzeć do źródeł - głównie serwisy fanowskie klubów, które prowadziły fotorelacje z meczów ligowych.

Teksty o stadionach, zanim trafiły na Stadiony.prv.pl, najpierw pojawiały się w ezinie (w czasach modemów były to magazyny w paczce zip, które się ściągało z internetu i czytało offline) iGol.pl, w którym byłem „redaktorem”. Z perspektywy czasu wydaje mi się to śmieszne, że będąc totalnie pozbawionym talentu do pisania, zajmowałem się również i tym. Ale w zasadzie były to bardziej opisy „techniczne”, tłumaczenia charakterystyk i historii stadionów z anglojęzycznych źródeł, więc pierwiastka kreatywności nie było w tym za wiele.

Dopiero po kilku latach do redakcji dołączyły kolejne osoby, w tym w marcu 2005 roku Michał Karaś, człowiek z papierami na pisanie, redaktor naczelny z krwi i kości i prawdziwy ekspert w temacie. Mogłem wtedy skupić się na stronie technicznej i dodawaniu nowych stadionów i zdjęć, a z czasem wyłącznie na tym pierwszym.

Ilu jest aktualnie autorów strony? Ilu było dawniej?

G: W tym momencie serwis prowadzony jest przez Michała. Jest on jedyną osobą, która praktycznie codziennie rozwija serwis. Do tego mamy grono współpracowników, którzy w miarę możliwości starają się nam pomagać. Ale w zasadzie można powiedzieć, że od lat redakcja jest jednoosobowa.

Moja rola ograniczyła się już wyłącznie do wsparcia technicznego. Natomiast w najbliższym czasie zamierzamy zwiększyć moje zaangażowanie w rozwój serwisu i rozbudować go o nowe funkcjonalności. Stąd prośba do naszych odwiedzających, aby zostawili nam komentarz poprzez formularz pojawiający się na stronie. Mamy już masę własnych pomysłów jak uatrakcyjnić serwis, ale uwagi od czytelników sprawią, że będziemy lepiej wiedzieć co jest najbardziej potrzebne.

Wracając do pytania o historię redakcji. Najwięcej było nas bodajże 6 osób, trochę przed Euro 2012, kiedy był największy boom na polskie stadiony (kto pamięta czasy powstawania pierwszego nowoczesnego stadionu w Polsce, który powstał w Kielcach?). Najbardziej aktywni redaktorzy są wpisani na stałe w dziale „O serwisie” (http://stadiony.net/o_serwisie).

Zawsze też jesteśmy otwarci na pomoc z zewnątrz, czy to są drobne uwagi jak zgłoszenie błędu, aktualizacja danych, podesłanie zdjęć stadionów, czy nowy opis lub news. Jeśli ktoś miałby ochotę dołożyć małą (lub większą) cegiełkę do budowania prawdopodobnie najlepszego serwisu na świecie o stadionach piłkarskich ;), to bardzo prosimy o kontakt na michal@stadiony.net. Osoby zainteresowane stałą współpracą również przyjmiemy z otwartymi ramionami.

Michał: Ja też zachęcam do kontaktu i z góry uprzedzam, że czasami długo nie odpisuję, bo mamy aktualnie naprawdę wiele wiadomości spływających z całego świata. Są świetni współpracownicy z Belgii, Turcji i oczywiście z Polski

W Polsce jest to jedyny portal tego typu. Na świecie jest kilka znaczących np. WorldStadiums.com czy StadiumGuide.com. Współpracujecie ze sobą? Wzorujecie się na nich?

G: Mamy dobre relacje ze StadiumGuide.com, szkoda, że nie rozwijają się już tak dynamicznie jak 2 lata temu. Na pewno jest to serwis o trochę innej charakterystyce, nastawiony bardziej na, jak nazwa skazuje, stadionowe poradniki dla kibiców. My za to kładziemy większy nacisk na to, aby jak najlepiej pokazać i opisać stadiony, również w różnych fazach ich powstawania. Naszym dużym atutem są świetne zdjęcia i częste aktualizacje, newsy. Mniej skupiamy się na wyszukiwaniu informacji o tym gdzie zjeść przed meczem albo jak dojechać na stadion. Raczej też nie wzorujemy się na nich, ale taka pozytywna konkurencja na pewno nas motywuje i nie ukrywamy, że cześć funkcjonalności StadiumGuide.com chcielibyśmy też wdrożyć u nas.

O WorldStadiums.com wolałbym się nie wypowiadać, gdyż nie jest to do końca rzetelne i uczciwe źródło informacji o stadionach.

M: Od StadiumGuide mamy nawet niektóre zdjęcia, autor zawsze był nam życzliwy. Z WorldStadiums trudno konkurować, bo to w zasadzie książka telefoniczna – pojemność i zdjęcie do kilkunastu tysięcy stadionów, a my chcemy pokazać stadiony lepiej. Ostatnio jest sporo świetnych profili w mediach społecznościowych i z częścią z nich współpracujemy, by opisać lepiej np. stadiony w krajach arabskich, Afryce czy Europie Wschodniej.

Da się zarobić na tworzeniu tego portalu?

G: Pewnie by się dało, ale jeszcze nie doszliśmy do tego momentu. Można gdybać czy nasza sytuacja finansowa byłaby lepsza, gdyby nie afera hazardowa i zakaz reklamowania zakładów sportowych albo czy jakbym, tak jak Michał, pracował przy serwisie na pełen etat, a do tego doinwestowalibyśmy, zatrudniając nowych redaktorów.

Dopiero w tym roku zdecydowaliśmy przenieść serwisy do spółki w Irlandii, spróbować nawiązać współpracę z bukmacherami i odważniej postawić na rozwój serwisu. Ale jeszcze jesteśmy daleko od tego, aby nasz księgowy spał spokojnie ;). Ciągle szukamy sponsorów. Firmy zainteresowane współpracą, prosimy o kontakt na grzegorz@stadiony.net – jesteśmy otwarci na każdą formę promocji, wliczając w to artykuły sponsorowane i konkursy.

Kiedy zorientowaliście się, że ten pomysł z portalem może „ zaskoczyć”?

G: W zasadzie pozytywne komentarze spływały do nas od samego początku. Zawsze przyświecał nam cel, aby takim stadionowym turboentuzjastom (żeby nie powiedzieć wariatom) jak my, zagorzałym fanom piłki nożnej czy też osobom okazjonalnie zainteresowanym stadionom dostarczać jak najbardziej rzetelnych informacji o stadionach.

Dostajemy też dużo wiadomości od osób piszących prace naukowe z tego tematu, czy ludzi z „branży”. Wiemy, że robimy dobrą robotę i chcemy dawać z siebie jeszcze więcej. Myślę, że to widać, że serwis zrodził się z pasji.

M: Czasami pewnie też widać, że brakuje danych albo wymagają aktualizacji, ale przy tysiącach pozycji i kilku rękach do pracy nie mamy szansy wszystkiego zrobić idealnie albo zawsze nadążyć za zmianami. I tu pojawiają się naprawdę wierni użytkownicy, którzy pomagają nam i przypominają, że mamy dla kogo to robić.

Wasza strona jest bardzo fachowa i opiniotwórcza. Wiele razy widziałem w gazetach  artykuły pisane na podstawie Stadiony net.

G: Tak jak wspomniałem wcześniej, jest to kwestia tego jakie mamy priorytety przy tworzeniu naszego serwisu. Muszę tylko zaznaczyć, że mówiąc „my” w kontekście budowania treści i opiniotwórczości, mam na myśli Michała. To on jest światowym ekspertem w temacie stadionów, jest zapraszany do telewizji, radia i na międzynarodowe kongresy. Czytając Stadiony.net sam często czuję się jakbym znowu miał 14 lat i z wypiekami na twarzy przeglądał EuroStadiums.com czy Stadiony.com. Stąd też moja decyzja, aby wziąć dłuższy urlop i dostarczyć Michałowi i naszym odwiedzającym narzędzi, aby serwis rozwijał się znacznie szybciej.

M: Do tytułu eksperta mi daleko, większość treści to i tak opracowania z innych mediów, by czytelnicy wiedzieli co się na stadionach dzieje. Ale zawsze szukamy treści możliwie precyzyjnych i rzetelnych, sami też realizujemy własne tematy, a przez styczność ze stadionami 7 dni w tygodniu człowiek sporo się uczy i ta wiedza na szczęście przydaje się osobom z całego świata, dając dużą satysfakcję.

Wiecie ile zdjęć macie w bazie?

G: Właśnie sprawdziłem. Stan zdjęć w naszej bazie na 13 sierpnia 2016 roku to:

·   zdjęć zwykłych stadionów: 22 514

·   stadionów w budowie: 16 978

·   wizualizacji projektów: 6 656

·   zdjęć z dużych turniejów piłkarskich: 671

·   stadionów historycznych 568

Łącznie 47 387 unikatowych obrazków. Warto odnotować, że to nie są ot tak wzięte zdjęcia z internetu. Przez 15 lat albo sami zdobywaliśmy zezwolenie na publikacje, albo ktoś nam podsyłał własne zdjęcia (wielkie dzięki dla każdej takiej osoby, a jest ich wiele!), albo są to zdjęcia na prawach licencji Creative Commons. Tylko nieznaczny ułamek to nasze własne zdjęcia, co jeszcze bardziej podkreśla, że sukces serwis jest owocem wielu ludzi, przeważnie ludzi działających w terenie.

A ile obiektów?

G: Stadionów mamy 1901, projektów 735, stadionów w budowie 208, turniejowych 128, a historycznych 60. Z tym, że jeden stadion możemy pokazywać w kilku z tych 5 różnych faz. Proszę, nie każ mi sprawdzać ile mamy unikatowych obiektów :)

M: A w kolejce na dodanie też jest już sporo. Tu z góry przepraszam, jeśli ktoś przesłał nam materiały i czekał długo albo nie opublikowaliśmy czegoś. Nie wszystko możemy traktować priorytetowo, nie do wszystkich obiektów mamy komplet danych/zdjęć/wizualizacji. Ale walczymy!

Stadion Roku to konkurs organizowany od 2010 roku. Co roku jest coraz bardziej popularny.

M: Oj, jest! Mówię to i z dumą, i z przerażeniem. W pierwszej edycji to był w sumie może tydzień pracy. Teraz praca nad konkursem trwa jakieś 3-4 miesiące, oznacza setki, a może tysiące wysłanych maili i naprawdę solidne zainteresowanie w wielu krajach. Na tyle solidne, że w minionej edycji grożono nam prokuraturą w Meksyku, gdzie rzekomo zostaliśmy przekupieni, żeby dopuścić do udziału stadion w Puebli :) Aż dziw, co siedzi ludziom w głowach. Ale nigdy nie zadowolimy wszystkich, więc pozostaje się cieszyć, że tytuł Stadionu Roku znaczy coraz więcej i dla kibiców, i dla operatorów stadionów, i dla architektów i wykonawców.

Kiedyś był sklep internetowy z makietami stadionów. Dlaczego już nie funkcjonuje?

G: To trudny temat. W skrócie: popyt, który generowaliśmy, robił na nas wrażenie. Ale jak na początek działalności był za mały, aby nasz producent, który miał też konkurencyjne zlecenia, mógł się w pełni zaangażować w projekt. Do tego mieliśmy taką umowę, że niesymetryczna współpraca przekreślała sens tego przedsięwzięcia.

Powrócicie do tego pomysłu?

G: Bardzo chętnie! Dalej szukamy nowego producenta modeli, czy to w druku 3D, czy wykonanych tradycyjną metodą. W przypadku, gdyby czytała nas osoba, która posiada możliwości do produkcji modeli stadionów, to prosimy o kontakt. Uważamy, że to może być świetny produkt, również o zasięgu globalnym. Ten krótki epizod z naszym sklepem pokazał nam, że zainteresowanie modelami stadionów wśród naszych czytelników jest bardzo duże.

Macie jakieś pomysły na rozwój portalu?

G: Pomysłów jest wiele. Zarówno na małe usprawnienia, jak i, z perspektywy aktualnego stanu, rewolucyjne funkcjonalności. Odkąd 2 miesiące temu postanowiłem, że nie przedłużę kontraktu (mojej aktualnej pracy) i od listopada będę szczęśliwym bezrobotnym, rozwijającym własny projekt, spisuję Michała i moje pomysły. Nazbierało się już ich ponad 50. Jeśli chodzi o techniczną stronę serwisu, to będziemy mieli co robić przez przynajmniej pół roku.

Z większych rzeczy chciałbym wspomnieć o przestrzeni dla groundhopperów. Jeszcze nie wiemy czy na 100% uda się uruchomić ten dział, ale marzy nam się udostępnienie miejsca dla stadionowych turystów, którzy chcieliby publikować swoje relacje z odwiedzonych obiektów w miejscu o dużym zasięgu, jeśli chodzi o oglądalność. Kiedy dojdziemy do momentu, w którym będziemy gotowi na ten dział, to bardzo chętnie skonsultujemy się z każdym zainteresowanym takim miejscem. Chcielibyśmy stworzyć aktywną społeczność groundhopperów i pokazać te genialne hobby szerszej publiczności, może nawet trochę wykreować modę na zwiedzanie stadionów.

Bardzo też zachęcamy do wypełniania ankiety, która pojawia się w naszym serwisie i zgłaszania pomysłów na nowe funkcjonalności.

M: Merytorycznie też można wiele poprawić, dlatego zawsze jesteśmy otwarci na zgłoszenia co jest nie tak albo czego brakuje, co chciałby zobaczyć Czytelnik. Niektóre działy wymagają rozbudowy, prezentacje aktualnych stadionów stale trzeba rozwijać i poprawiać, więc nie ma przestojów.

Wasze prywatne pasje?

G: Najogólniej piłka nożna, z takimi jej zakamarkami jak gra komputerowa Football Manager (pozdrawiam scenę CeeManiaków) czy wariactwo fotografowania stadionów. Wpuszczony na ciekawy obiekt, potrafię robić zdjęcia przez 2.5h. Później jest problem jak z tych 1500 zdjęć wybrać 10-20 nadających się na publikację :). Chociaż chciałbym zaznaczyć, że nie miałem szczęścia urodzić się w strefie wpływu klubu, któremu mógłbym zawzięcie kibicować – stąd mam raczej dystans do piłki klubowej. Za to zawsze kibicuję naszym, czy to mecze reprezentacji, klubów na arenie międzynarodowej, czy występy Polaków w zagranicznych klubach.

Naturalnie też zajawiam się technologiami webowymi. Z zawodu jestem programistą Front-End, ale dla Stadiony.net piszę też kod po stronie serwera (tzw. back-end) oraz zaprojektowałem wygląd serwisu.

M: W sumie obaj jesteśmy trochę nudni, bo ta strona zawiera większość rzeczy, które lubimy. Mi sporą frajdę sprawia też grafika komputerowa, dlatego w miarę możliwości pojawiają się u nas infografiki, by czytelniej prezentować stadiony Czytelnikom przy różnych okazjach.

Wasz ulubiony stadion i dlaczego?



G: Jak zakładałem serwis to wrażenie robił na mnie kameralny Reebok Stadium (aktualnie Macron Stadium). Później zakochałem się w City of Manchester Stadium, gdy przebudowali go z lekkoatletycznego w typowo piłkarski. Wrażenie robią na mnie też bursztynowa arena w Gdańsku i Aviva Stadium w Dublinie. Nowoczesne, typowo piłkarskie stadiony o ciekawej architekturze wydają mi się najbardziej interesujące. Fascynujące jest też co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, chociaż football amerykański to nie moja bajka.



M: Ja wpadłem w Wisłę Kraków 13 lat temu, więc ten przy Reymonta. Ale nie życzę sobie rozmów o jego funkcjonalności czy urodzie, po co psuć sobie nastrój. Grzesiek wymienił te nowoczesne i w dużej mierze zachwycamy się tym samym, ale jest też masa naprawdę klimatycznych stadionów w niższych ligach, z dala od wielkich miast i bogatych klubów. O tym zresztą Ty pewnie mógłbyś nas uczyć z racji zapału do zwiedzania stadionów!



środa, 6 lipca 2016

Olimpisch Stadion - Amsterdam

W Amsterdamie rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce. Miasto to średnio się kojarzy z tą dyscypliną sportu. Zatem przybliżmy obiekt zawodów.

Olimpish Stadion zbudowano z myślą o Igrzyskach Olimpiskich w 1928 r. Na początku swojego istnienia pojemność wynosiła 34 tys. miejsc. Natomiast po otwarciu stadionu De Kuip w Rotterdamie rozbudowano obiekt do 64 tys. miejsc. Oprócz bieżni, która została do dziś, stadion posiadał także tor kolarski. Po igrzyskach na stadionie rozgrywano także mecze żużlowe, hokeja na trawie i wyścigi kolarskie. W późniejszym  okresie na stadion zawitały dwa lokalne kluby Blauw WIT FC i BVC Amsterdam. Ajax Amsterdam rozgrywał na nim swoje mecze europejskich w pucharach. W 1978 roku stadion wpisano na listę zabytków, dzięki czemu uniknął rozbiórki. W 2005 roku zostało otwarte na nim Narodowe Muzeum Sportu. Co roku na tym obiekcie znajduje się meta maratonu Amsterdamskiego.

Podczas najbliższych mistrzostw na stadionie będzie  mogło zasiąść ok. 20 tys. widżów. Relacje w TVP i EUROPORCIE.

FACEBOOK.COM/OLIMPISCHSTADION

FACEBOOK.COM/OLIMPISCHSTADION


FACEBOOK.COM/OLIMPISCHSTADION

poniedziałek, 4 lipca 2016

EURO 2016 - PARYŻ



Wizytę w Paryżu rozpoczynamy z samego rana w dniu meczu. Jeszcze na lotnisku w Warszawie było widać tłumy kibiców udających się na mecz. W tym dniu leciało kilka dodatkowych samolotów do stolicy Francji. ¾ samolotu to byli kibice. Na Charles de Gaulle wylądowaliśmy około 9:00. Lotnisko olbrzymie, łatwo się zgubić W pocie czoła szukamy punktu gdzie możemy kupić bilety na kolejkę RER (kolej podmiejska). Należy zaznaczyć, że kolej to jedyna oprócz TAXI droga wydostania się z lotniska. CDG znajduje się ok. 20 km od Paryża. Taksówka do centrum Paryża kosztuje ok. 150€!!! Także polecam podróż koleją do Paryża. To tylko 25 min. drogi a bilet kosztuje 11,50€.

 Na lotnisku pełno kibiców. Przede wszystkim z Niemiec i Polski. Jednak spotkaliśmy także sporo Anglików, Szwedów czy Irlandczyków. Pociągiem jedziemy na dworzec Gare Du Nord, jeden z największych w Europie. Po drodze mijamy nasz cel podróży Stade de France. Jest nawet bezpośrednia stacja kilkadziesiąt metrów od stadionu. Na lotnisku wisi kilka plakatów z logo EURO 2016 i są też punkty informacyjne z wolontariuszami. Trzeba zaznaczyć, że każdy z nich mówi co najmniej w jednym języku obcym. Co nie jest takie oczywiste we Francji. Na Gare Du Nord przesiadamy się w metro. Tłumy są niesamowite. I tutaj widzimy prawdziwe mistrzostwa i ten słynny stan wyjątkowy. Mnóstwo żołnierzy i policjantów uzbrojonych po zęby. Broń długa, krótka, gazy łzawiące, hełmy. Zarówno kobiety jak i mężczyźni. To robi wrażenie. I tak w wielu miejscach Paryża. W Nicei , o której pisałem wcześniej, nie było aż takiej sytuacji.

Paryż to prawdziwy tygiel kulturowy. Mieszanina wielu ras i języków. Co ciekawe najczęściej można na ulicach usłyszeć… arabski. Jednak jest wiele magicznych miejsc, charakterystycznych tylko dla Francji, ze specyficzną zabudową i melodiami wygrywanymi na akordeonie w tle.
Docieramy do naszego hotelu nieopodal placu Pigalle (mocno przereklamowany). W hotelu jest mnóstwo kibiców z różnych krajów, Polaków, Niemców czy Anglików. Przez to, że Paryż to ogromne miasto, trzeba się naszukać akcentów związanych z mistrzostwami. A do najbliższego stadionu  (Parc des Princes) mamy daleko. Zostaje nam przyglądanie się jak wygląda reszta miasta i strefa kibica pod Wieżą Eiffle’a. Po Paryżu jak podróżować to tylko metrem, w mieście jest  16 linii metra. By coś zwiedzić trzeba naprawdę się najeździć. Jednak jest to bardzo wygodny środek transportu. Trzeba zaznaczyć, że jest to jedna z najstarszych linii metra w Europie i nie jest przystosowane do osób niepełnosprawnych, jest wiele schodów, nie ma wind. Także dla matek z dziećmi będzie uciążliwe podróżowanie podziemną kolejką. Możemy kupić bilet jednorazowy lub jednodniowy (cena jednorazowego to 1,80€). W wielu marketach i kramikach można kupić mnóstwo oficjalnych gadżetów z  EURO.  W całym mieście gdzie tylko spotykaliśmy kibiców z Anglii, życzyli nam powodzenia. Wiadomo, Niemcy i Anglicy nie przepadają za sobą. 
Moulin Rouge

Sacre Coeur



w tle strefa kibica

W mieście, wbrew wcześniejszym obawom, komunikacja miejska działa bez zarzutu. Pociągi i metro punktualne co do minuty. Nie to co w Nicei, czekanie 40 min. na autobus. Strefa kibica zorganizowana była pod Wieżą Eiflle’a.  Jednak, z tego co się dowiedziałem, otwierana tylko podczas meczu. Pogoda paskudna, nie sprzyja zwiedzaniu. Zbliża się godzina W. O 18-tej otwierali bramy stadionu. O tej samej porze wyruszamy z hotelu, razem z nami także kilku Niemców. Bardzo kulturalna atmosfera. Same uśmiechy  i wzajemne życzenie sobie powodzenia. W drodze do metra spotykamy wielu rodaków, wszyscy wystrojeni w barwy narodowe. Podążamy w jednym kierunku. Na stacji tłumy. O tej porze głównie kibice. Ale metro to nic. Na dworcu Gare Du Nord to były dopiero tłumy. Pociągi nie mogły ruszyć bo ciągle dochodzili ludzie. ¾ składu to kibice. W końcu jedziemy. Całe szczęście, że to tylko jedna stacja (ok.15 min.) bo nie ma jak się ruszyć i czym oddychać. Na stacji Stade de France prawdziwe szaleństwo. Już się zaczęły śpiewy i doping. Niemcy cisi w kilku grupkach, nie są zbyt wylewni. Ledwo wyszliśmy ze stacji i już pierwsza kontrola. Uzbrojeni policjanci „trzepali” wszystkie torby. Takich kontroli było w sumie 5. Niestety były one raczej symboliczne. Sam stadion ma już swoje lata świetności za sobą, ma on 19 lat. Jest olbrzymi, robi wrażenie. Obiekt może pomieścić 80 100 widzów. Doskonale zlokalizowany między autostradą a trasą do centrum Paryża.  Jest mnóstwo schodów. Osoby niepełnosprawne a nie jeżdżące na wózkach mogą mieć problem z poruszaniem się. Na stadionie nie ma poręczy. Nawet pełnosprawny człowiek może mieć tu problemy. 
 Ze względów bezpieczeństwa możemy poruszać się tylko po swojej trybunie. Wchodzimy tylko jednym wejściem. Reszta jest odgrodzona płotem. Stadion bardzo surowo urządzony. Dookoła tylko goły beton, żadnych kolorów. Imponujący jest za to olbrzymi dach dający wrażenie unoszenia się obiektu. Na trybunach ciasno. Siedzimy jak „sardynki w puszce”. A na tym meczu nie ma gdzie zmienić miejsca. Polaków było ok. 30 tys. Krzesełka jeszcze z dawnych czasów- nieskładane. Niestety wylosowaliśmy miejsca w ostatnim, najwyższym rzędzie. Nie widzimy całej panoramy stadionu tylko boisko i połowę trybuny VIP. Resztę zasłania dach od trybuny wyżej. Dziś nikt by nie zaprojektował w ten sposób trybuny. 
pierwsza kontrola pod stadionem


jak to mówią "gra na pół gwizdka" ;)





nasze miejsca "restricted view"









Mecz niezwykle ciekawy, chociaż bez goli. Czas na najgorszy punkt każdego meczu - powrót. Wychodzimy z sektora dopiero jakieś 15 minut po meczu, strzelając jeszcze pamiątkowe fotki. A pod bramami stadionu niezliczone tłumy. Nagle droga powrotna stała się mało przepustowa.  Co jakiś czas ktoś odpala tradycyjne petardy. Nagle jakieś 200 m. od stacji kolejowej tłum się zatrzymał. Nikt nie wie dlaczego. Komunikaty są przekazywane tylko po francusku. Tłum napiera a nic nie idzie do przodu. I tak jakieś 30 minut. Dopiero po jakimś czasie odkorkowało się. Jednak to nie był koniec przygód. Drugie tyle staliśmy w wejściu na stację i na peronie. Ludzie nie mieszczą się w pociągach. Tylko co drugi jedzie w naszą stronę. Obsługa stacji w ogóle nie mówi po angielsku. Trudno się z nią porozumieć. Totalny chaos. Pociągi podjeżdżają co 15 minut. Skoro wiadomo o takim wydarzeniu jakim jest mecz i to na tak dużym obiekcie, powinno to być inaczej zorganizowane. W końcu wsiadamy do pociągu. Szczęśliwi bo jeszcze są miejsca siedzące. 

Przygoda niesamowita. Wrażenia pozostaną na całe życie. Jednak tak jak w przypadku opisywanej wcześniej Nicei było sporo mankamentów. Przede wszystkim związanych z transportem po meczu. Pozostaje nam tylko czekać na ponowne wielkie wydarzenia w naszym kraju. Tam na pewno organizacja będzie perfekcyjna.
kolejny powrót do domu